Ogień i wino

Ostatnią sobotę spędziłam na zakupach wnętrzarskich. Robię je zawsze zgodnie z porami roku, dlatego nadejście jesieni było dla mnie dobrym pretekstem, aby za pomocą kilku drobiazgów ocieplić sypialnię. Na chłodne wieczory i ciemne noce od lat najlepszym remedium jest dla mnie kieliszek wina i świeczki. Pełna zapału wybrałam się więc do galerii handlowej, aby uzupełnić ich zapasy.

Zapasy z zapachami

świeczki zapachowe yankee candleZ winem poszło sprawnie, jednak od razu przy próbie zakupu świec zaczęły się trudności. Nie wiem, czy to mój zmysł powonienia jest tak wybredny, czy producenci tych gadżetów są zupełnie pozbawieni węchu? Marzył mi się tańczący ogień i jakiś przyjemny aromat, tymczasem ze sklepowych półek uderzał chemiczny zapach w najlepszym razie pseudojabłek. W najgorszym – po prostu zapach toalety, opisany jako „orzeźwiający aromat sosnowego lasu” albo „nadmorska bryza”. Wróciłam do domu dramatycznie wymęczona i rozgoryczona, tak że od razu musiałam otworzyć jedno z zakupionych win. Postanowiłam jednak nie poddawać się tak łatwo, i z prośbą o radę zwróciłam się do „wujka Google’a”. Na szczęście wpisy na rozmaitych life stylowych blogach utwierdziły mnie w przekonaniu, że z moim nosem wszystko jest w porządku i zdecydowana większość świec zamiast pachnieć, wydziela z siebie woń jakości wątpliwej. Te natomiast, które pachną znośnie, zwykle zapachu nie oddają i czuć je tylko po przyłożeniu nosa bezpośrednio do ich woskowego ciała. Tak jest taniej. Zebrałam się więc w sobie i postanowiłam nie oszczędzać za wszelką cenę. Wydałam nieco więcej niż planowałam i zamówiłam świeczki zapachowe yankee candle.

Problemy z kurierem, do którego nie mogłam się dodzwonić przez następne cztery dni skłoniły mnie do opróżnienia kolejnej butelki z mojego jesienno-zimowego zapasu, ale w końcu się udało. Świeczki wyglądają naprawdę estetycznie, a pachną obłędnie! Szklane słoiczki, w których się znajdują można zamknąć, co dodatkowo chroni je przed zwietrzeniem. Wybrałam świecę o zapachu werbeny oraz kompozycję zatytułowaną „jesienne noce”. Moje jesienne noce mają teraz aromat lawendy i drzewa sandałowego.